Edukacja

Sportowe igrzyska w Olimpii (w jęz. greckim agony) były nierozerwalnie związane z druga częścią uroczystości - składaniem ofiar religijnych Zeusowi i innym bogom greckim. Organizowane były na zakończenie upływającej olimpiady, czyli czteroletniego okresu, jaki minął od poprzednich igrzysk. Obrzędy religijno-sportowe odbywały się w trzecią pełnię po przesileniu letnim, w miesiącu nazywanym w kalendarzu Elidy - Parthenios (odpowiada dzisiejszej drugiej połowie lipca i pierwszej połowie sierpnia)

Przygotowania do igrzysk

Już na kilka miesięcy przed rozpoczęciem rywalizacji z Altis wyruszali spondoforowie. Idąc do najdalszych zakątków Grecji (np. do Aten pokonać trzeba było odległość 275 km, do Sparty 121 km, do Elis jedynie 58 km) ogłaszali nadchodzący czas igrzysk. Po ich wezwaniu do przestrzegania pokoju bożego (ekecheiria) należało przerwać wszelkie walki zbrojne, rozpoczynał się okres zawieszenia broni (hieromenia) obowiązujący aż do zakończenia igrzysk. Kto w tym czasie użyje broni - okryje się hańbą. Zawodnicy i ich trenerzy wyruszali do Elis, aby tam spędzić ostatni miesiąc przed zawodami na ćwiczeniach w gimnazjonie, zaś widzowie udawali się prosto ku Olimpii.

Miesięczny pobyt w Elis zawodnicy poświęcali na intensywne treningi. Obserwujący ich hellanodikowie oceniali umiejętności trenujących a wyróżniających się kierowali do Pletrionu, części Gimnazjonu zwanej przedsionkiem Olimpii.

W czasie treningów zawodnicy przestrzegać musieli jednakowej dla wszystkich diety (anankophagia) składającej się z sera, owoców, oliwek, chleba i wody. Pierwszy od tej zasady odstąpił Dromeus ze Stymfalosu, zwycięzca diaulosu na igrzyskach 74. i 75. Olimpiady, który do swych posiłków dołączył mięso.

Przebieg igrzysk

Po upływie okresu przygotowań zawodnicy wraz z trenerami, prowadzeni przez hellanodików, wczesnym rankiem wyruszali na 58-kilometrowy marsz ku Olimpii. Po drodze, przy źródle Piera, składali pierwszą, oczyszczającą ofiarę i ruszali w dalszą drogę ku olimpijskiemu Gimnazjonowi.

Następnego dnia rozpoczynano igrzyska. Uroczystości religijno-sportowe trwały początkowo jeden dzień. Z czasem program sportowy rozrastał się, zaś igrzyska wydłużyły się do trzech i ostatecznie do pięciu dni (od igrzysk 78. Olimpiady, 468 r. p.n.e.). Rozpoczynano od złożenia Zeusowi ofiary w postaci dzika. Następnie dorośli zawodnicy, oraz ojcowie i bracia w imieniu startujących chłopców, a także trenerzy i sędziowie składali uroczystą przysięgę przed ołtarzem Zeusa Horkios w Buleuterionie. Towarzyszyli im, stojący w dalszych szeregach woźnice i jeźdźcy, którzy składali swą przysięgę w dalszej kolejności. Jako ostatni przysięgę składali hellanodikowie.

Przebieg poszczególnych dni zmieniał się w toku dziejów. Podczas jednych z igrzysk pięciodniowych pierwszego dnia odbyła się rywalizacja trębaczy i heroldów, przysięga i losowanie, drugiego dnia przeprowadzono konkurencję chłopców (Pajdes). Dzień trzeci wypełniły zawody hippiczne i pentathlon (pięciobój). Czwartego dnia przerywano rywalizację sportową i poświęcano się uroczystościom religijnym. W ostatnim, piątym dniu, startowali biegacze (dromos, diaulos, dolichos), zapaśnicy bokserzy i zawodnicy pankrationu. Ostatnią konkurencją igrzysk był bieg z tarczą (pierwotnie w pełnej zbroi) - hoplites dromos. Igrzyska zakończyło nagradzanie zwycięzców i uroczysta uczta w Prytaneionie. Innym razem było jednak inaczej: 1. dzień - ofiary na ołtarzach, zaprzysiężenie sędziów i ślubowanie zawodników, 2. dzień - pentathlon, recytowanie wierszy, wyścigi rydwanów, 3. dzień - uroczystości religijne ku czci Zeusa, biegi, 4. dzień - hoplites dromos, zapasy, boks, pankration, 5.dzień - wręczanie nagród uroczystości ku czci Zeusa, uczta w Prytaneionie.

Jeszcze inaczej było podczas igrzysk opisanych przez Jana Parandowskiego w Dysku olimpijskim, nagrodzonym brązowym medalem na olimpijskim konkursie sztuki podczas Igrzysk XI Olimpiady ery nowożytnej (Berlin 1936r.). Wtedy również pięciodniowy program obejmował: ofiarę z krwi dzika, przysięgę zawodników, bieg, boks, zapasy chłopców (1. dzień); wyścigi wozów, bieg klaczy, wyścigi wierzchowców, pentathlon (2. dzień); święto pełni księżyca, składanie bogom ofiar przez grupy Greków przybyłych z różnych stron (3. dzień); biegi, zapasy, boks, pankration, hoplites dromos (4.dzień); uroczystości kończące igrzyska (5. dzień).

Prawo udziału w igrzyskach olimpijskich mieli jedynie chłopcy i mężczyźni. Musieli być Grekami wolnymi, urodzonymi z obojga rodziców Greków. wykluczeni byli ci, na których ciążyła klątwa, świętokradztwo lub zabójstwo. Z czasem do igrzysk dopuszczono nie-Greków. Spisy olimpijczyków zwycięzców notują imiona Gaiosa z Rzymu (zwycięzca dolichosu na igrzyskach 177. Olimpiady, 72 r. p.n.e.) oraz Varazdata z Armenii, który zwyciężył w rywalizacji bokserów na igrzyskach 291. Olimpiady w roku 385 p.n.e.

W żadnych uroczystościach olimpijskich nie miały prawa uczestniczyć kobiety, którym już za samo przekroczenie Alfejosu groziła kara śmierci przez strącenie ze skały Typajonu. Był w tej zasadzie jeden wyjątek. Z marmurowego ołtarza, usytuowanego naprzeciwko miejsc hellanodików, obserwowała zawody Chamyne, kapłanka Demeter. Ponieważ funkcja ta nie była dożywotnia , pewna ilość kobiet miała możliwość oglądania igrzysk.

Przewodnik po Olimpii

Aby w pełni oddać atmosferę spokojnej na co dzień Olimpii trzeba pamiętać o ludycznej stronie igrzysk. Podczas uroczystości przebywało tu, na stadionie i w jego otoczeniu, do 50 tysięcy osób. Okolica na kilka dni wypełniała się wrzawą i ruchem. Najznakomitsi goście mieszkali w tym czasie w Leonidajonie (który można nazwać hotelem olimpijskim), w pobliżu Altis, jednak większość przybyłych musiała się zadowolić namiotami, których setki wyrastały w całej okolicy.

Wzdłuż okolicznych dróg liczni handlarze rozstawiali swoje kramy, z których sprzedawali ryby, produkty zbożowe (między innymi wspaniałe pieczywo o kształtach rozgwiazd, półksiężyców, zwierząt), owoce i przyprawy. Na stoiskach z owocami zakupić można było jabłka, gruszki, daktyle, orzechy. Wśród warzyw wyróżniały się pęki rzeżuchy, główki sałaty, wianki czosnku i cebuli oraz wielkich rozmiarów ogórki sykiońskie.

W wielu miejscach porozstawiane były płatne kuchnie rozsiewające wokół zapach oliwy. Tam można było zjeść świeżo usmażoną rybę czy uwarzoną w kotle zupę. Po zaspokojeniu głodu można było wypić kubek ciemnoczerwonego (zwanego czarnym), białego lub żółtego wina w jednej z wielu polowych winiarni, osłoniętych od prażącego słońca. A wybierać było w czym: były wina z Flius, Sykionu, Chios, Lesbos, Tasos czy z Rodos. Jedni byli zwolennikami win czarnych, inni uważali je za zbyt mocne i gęste i preferowali wina żółte, najlepsze ponoć na trawienie. Wybrane wino mieszano przed wypiciem z wodą z pobliskich źródeł.

Jeden tylko rodzaj towaru nie miał prawa znaleźć się na ladach kramów - broń. Pokój boży przestrzegany był bezwzględnie: nie tylko żadnych walk zbrojnych podczas igrzysk, ale również żadnej sprzedaży a nawet posiadania przy sobie. Zakupić można było natomiast różnego rodzaju narzędzia, gwoździe, koła do wozów. Inni handlarze zachwalali swoje krzesła, stoły, liny, łyżki i misy. Kupcy ze wschodu oferowali wielobarwne dywany. Dzieci kierowały swą uwagę ku stoiskom z fujarkami, woskowymi lalkami, pierścionkami z brązu i innym tanim drobiazgiem, na który naciągały swoich rodziców.

Było też jedno miejsce specyficzne, którego dziś nie zaakceptowalibyśmy - długi podest drewniany na którym odbywał się handel niewolnikami, jeńcami wziętymi do niewoli po bitwach, kobietami przywiezionym z podbitych terytoriów.

Do Olimpii napływali przybysze z różnych stron Grecji, a nawet innych krajów, każdy w swych trzosach posiadał inną walutę. Jak sobie z tym poradzić, kiedy potencjalny nabywca chciał płacić monetami Eginy z wyobrażeniem żółwia, a sprzedający przybył z Koryntu i chciał zapłaty jedynie w monetach z pegazem, jakie obowiązywały w jego ojczyźnie? I na to była rada. Wśród kramów usadawiali się liczni wekslarze, dysponujący walutą ze wszystkich zakątków ówczesnego świata. Zajmowali się oni wymianą monet i rozmienianiem większych nominałów na drobne. Jak więc widać instytucje, które śmiało można nazwać kantorami wymiany walut mają już wielowiekową tradycję.

Wokół panował niezwykły gwar wybierających i sprzedających i odgłosy targowania się o cenę. Upałowi i wrzawie towarzyszył, hm... po prostu smród. Powodowały go prymitywne sanitariaty oraz rozkładające się resztki ze zwierząt ofiarnych, których nie wolno było zjadać. A ofiary składano na ponad 70 ołtarzach. Popioły ze spalonych zwierząt usypywano w jeden kopiec, który w drugim wieku naszej ery osiągnął wysokość 6m.! Już jeden z antycznych kronikarzy zauważył, że towarzysząca temu plaga much, monotonna muzyka, śpiewy i ryk zwierząt, odór krwi gryząca chmura dymu, opary potu, swąd łajna i palonej sierści wprawiały ludzi w ekstazę lub powodowały mdłości i torsje.

A jednak, jak w swym Dysku olimpijskim pisze Jan Parandowski

Targ olimpijski nie dał się z niczym porównać. Rynki wielkich miast (...) wyglądały przy nim drobne i mdłe. Brakło im owej powszechności, każde żyło zaciśnięte w granicach, cłach, sojuszach, w niepokoju, w chciwości, wśród dążeń uszczuplonych położeniem i naturą gleby. Tu zaś wyrastało miasto jakby wyzwolone ze wszystkich ułomności ziemskich, gdzie nie było innych dni oprócz świątecznych, gdzie wszystkie myśli odnosiły się do rzeczy miłych i radosnych, miasto powstałe u progu ideału (...).

Sponsor Strategiczny

Sponsor Generalny

Sponsorzy

Sponsor Kolekcji
Olimpijskiej

Główny Partner Medyczny

Oficjalny przewoźnik

Partnerzy PKOl


Partnerzy Medialni PKOl

Ważne: strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych w plikach cookies m.in. w celach statystycznych oraz w celu dopasowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkownika. W programie służącym do obsługi internetu możesz zmienić ustawienia dotyczące akceptowania plików cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij