Lista sponsorów
Nurowski: "Muszą nastąpić zmiany"
2008-08-24
- W polskim sporcie muszą nastąpić gruntowne zmiany - uważają minister sportu Mirosław Drzewiecki i prezes PKOl Piotr Nurowski, który występ reprezentacji w igrzyskach ocenił generalnie jako udany. - Dziesięć medali to nie klęska, ale też nie sukces - podsumował.
Już podczas pierwszej wizyty w Pekinie, jeszcze przed ceremonią zapalenia znicza olimpijskiego minister sportu zapowiedział wprowadzenie daleko idących zmian w polskim sporcie. Kiedy przybył ponownie do stolicy Chin na zakończenie Igrzysk wyjawił, że "start naszej ekipy utwierdził mnie w przekonaniu o konieczności podjęcia takiej decyzji".
Prezes PKOl nadmienił, że nie czas i miejsce, aby o tych propozycjach mówić. Wspomniał tylko, że najbardziej odczują to związki sportowe.
- Sztab olimpijski Pekin 2008 kończy swoją pracę. Jednak na kolejny nie będziemy czekali cztery lata. Jest propozycja, by sztab Londyn 2012 powołać niebawem i to on będzie m.in. dzielił środki na przygotowania do igrzysk. Zbyt wiele medali zostało zdobytych obok związków, stąd wniosek, że można się bez nich obejść - ujawnił sugestie zmian prezes PKOl.
Pytany jak ocenia występ reprezentacji jako jej przewodniczący, Piotr Nurowski powiedział: - Dziesięć medali, liczbowo tyle samo co w Atenach, to nie klęska, ale też nie sukces, do którego sporo brakuje. Skłaniam się raczej do oceny, że generalnie były to udane Igrzyska. W finałach startowało w Pekinie 61 sportowców, o 19 więcej niż pod Akropolem. Ten dorobek nie dał nam miejsca w światowej czołówce. Z 906 medali aż 515 zabrali reprezentanci dziesięciu krajów spośród 204, które do Chin przyjechały.
Odnosząc się do najlepszych i najgorszych występów, prezes PKOl zaczął od tych ostatnich: - Zawiodły przede wszystkim dwie dyscypliny - pływanie i żeglarstwo plus indywidualnie Marcin Dołęga. Znakomity ciężarowiec wraca bez medalu na własne życzenie. Szermierka i kajakarstwo pozostawiły niedosyt. Największa niespodzianka to srebrny medal wioślarskiej czwórki bez sternika wagi lekkiej. Wspaniały styl walki Tomasza Majewskiego w pchnięciu kulą i Piotra Małachowskiego w rzucie dyskiem, a także Mai Włoszczowskiej. Super dziewczyna, tylko nie wiedziałem, że taka chudzina, ale - jak mówił trener Piątek - tak ma być. Honor zapasów uratowała brązowym medalem Agnieszka Wieszczek. Wyróżniłbym też Katarzynę Baranowską, mimo że nie stanęła na podium.
Spoglądając w stronę Londynu Piotr Nurowski w ciepłych słowach mówił o Arturze Nodze (110 m ppł), Anicie Włodarczyk (młot) czy Aleksandrze Dawidowicz (MTB). Natomiast krytycznie odniósł się do licznej ekipy lekkoatletów (66).
- Moim zdaniem nie należy powoływać do reprezentacji tylko dlatego, że spełnione zostały kryteria. Trzeba jeszcze zobaczyć, gdzie ten zawodnik jest na światowych listach. Jeśli dla przykładu ktoś chce sobie biegać maraton, nie mam nic przeciwko, jest w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, tylko nie za państwowe pieniądze. Miejsca trzydzieste czy czterdzieste są kompromitacją.
Prezes PKOl opowiedział się za skromniejszą reprezentacją olimpijską, złożoną ze sportowców, którzy nie od przypadku do przypadku uzyskują jakiś dobry wynik. - Niech to będzie 50 czy 100 osób, ale takich, którzy będą na arenach widoczni.
Przypomniał, że ta ekipa liczyła 263 osoby, a w okresie czterech lat wydano na przygotowania 284 miliony złotych. - Niektóre związki czekały tylko, aż manna spadnie im z nieba i nie zrobiły nic, w kierunku szukania sponsorów. To się musi zmienić. Do sportu mają trafiać ludzie młodzi, przedsiębiorczy, szczególnie menedżerowie - zapowiedział.
Piotr Nurowski podkreślił, że nie do przyjęcia jest ingerencja działaczy w ustalanie składu. - Nóż mi się otwiera jak słyszę, że zarząd czy prezydium decyduje, który zawodnik ma biegać w sztafecie. Od tego jest trener.
Prezes PKOl uderzył się w piersi, mówiąc: - Pragnę publicznie przeprosić za zachowanie niektórych działaczy i trenerów. Jest mi wstyd i oświadczam, że do tej sprawy wrócę w kraju. (PAP)



