Riemen: "Pozytywny bodziec na przyszłość"

2010-02-24

Karolina Riemen, przedstawicielka skicrossu zakwalifikowała się do ekipy olimpijskiej, jako jedna z tych zawodniczek, która rokuje na przyszłość. 21-letnia Polka spełniła jedynie wymogi międzynarodowe.


Karolina Riemen/Fot. Szymon Sikora

Na trasie w Cypress Mountain udowodniła jednak, że warto było na nią postawić. Przeszła przez eliminacje, a później awansowała do ćwierćfinału. Ostatecznie zmagania olimpijskie zakończyła na 16. pozycji, uzyskując najlepszy wynik w karierze. A wszystko to niedługo po poważnej kontuzji i operacji rekonstrukcji więzadeł w kolanie.

- Zadowolona z olimpijskiego debiutu?

- Oczywiście, choć myślałam, że będzie lepiej w ćwierćfinale. Niestety dojechałam jako ostatnia, ale był to rezultat także tego, że moje narty nie jechały już dobrze. Były już objeżdżone, a w dodatku zaczął padać śnieg i to też sprawiło, że jechały wolno. Z drugiej strony popełniłam też sporo błędów w tym przejeździe.

- Twoje przygotowania do igrzysk nie były chyba takie jak byś chciała?


- Zdecydowanie nie. Po kontuzji nie zdołałam się jeszcze całkowicie pozbierać. Nie przygotowałam się tak jak powinnam. Moja noga nie jest jeszcze do końca zdrowa. Powinnam jeździć bez stabilizatora, ale ciągle jeszcze czuję ból. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie lepiej. Na razie czuję też jakąś blokadę w głowie, żeby nie najeżdżać zbyt szybko na skocznię.

- Olimpijska trasa była trudna?

- Trudna technicznie i przede wszystkim bardzo męcząca. Było aż 18 skoków i półtorej minuty zjazdu. Ostatni skok przed metą był strasznie forsujący, tak że miałam chwilami wrażenie, że nie ustoję.


Karolina Riemen/Fot. Szymon Sikora

- Patrząc w przyszłość widzisz siebie, jako odnoszącą sukcesy w tym sporcie?

- Oczywiście, bo każdy sportowiec marzy o tym by walczyć o najwyższe cele. Wszyscy marzymy o medalu olimpijskim. Nie ma tak, że ktoś marzy o piątym miejscu. Mój wynik w Vancouver na pewno doda mi motywacji do pracy na kolejne lata. Osiągnąć bowiem taki rezultat na trasie, gdzie nie czułam się najlepiej, to dla mnie coś wspaniałego. To pozytywny bodziec na przyszłość.

Małgorzata Ziemba z Vancouver