Lista sponsorów
Bachleda-Curuś: "Cztery lata do sukcesu"
2010-02-28
Ogromną niespodziankę sprawiła drużyna polskich panczenistek. Katarzyna Bachleda-Curuś oraz Katarzyna Woźniak i Luiza Złotkowska wywalczyły olimpijski brąz w drużynowym wyścigu na dochodzenie. W wyścigu o trzecie miejsce Polki pokonały Amerykanki.
Najbardziej doświadczona w naszej drużynie Katarzyna Bachleda-Curuś, tak opowiadała o tym starcie
- Bieg ćwierćfinałowy był w naszym wykonaniu bardzo dobry, a te sobotnie były chyba jeszcze lepsze. W piątek to był dzień bez emocji. W sobotę właściwie wszystko zaczęło się od początku. Nie było nerwów, noc z piątku na sobotę przespałam jak dziecko. W półfinale jednak jechałeśmy już troszeczkę zestresowane, w pojedynku o brąz było już znacznie spokojniej. Być może właśnie walcząc o medal powinnyśmy się denerwować najbardziej, ale wtedy już wiadomo było na co nas stać. Dwa wcześniejsze biegi przejchałyśmy praktycznie w identycznym czasie, mogłyśmy więc przypuszczać, że w kolejnym będzie też dobrze. Sprawdził się nowy układ drużyny, jechałyśmy równo i to była droga do sukcesu. Po minięciu lini mety, dopiero gdy spojrzałam na trenera zdałam sobie sprawę, że jest medal. Szukałam wzrokiem Amerykanek, a spojrzałam na Pawła, który się cieszył i wiedziałam, że jest brąz – mówiła Polka.
W Vancouver brązowy medal nie zawisł na szyi rezerwowej Natalii Czerwonki. Ta zawodniczka, która pomogła w zdobyciu kwalifikacji olimpijskiej, nie wzięła udziału w żadnym biegu i zgodnie z przepisami nie mogła stanąć na podium. Zostanie jednak potraktowana jako medalistka.
- Trzeba jasno powiedzieć, że byłem za tym, żeby zwycięskiego składu nie zmieniać. Amerykanki tak właśnie zrobiły i w pojedynku o brąz z nami, to właśnie ta rezerwowa zawiodła. Oczywiście o wszystkim decydowali trenerzy, ale moje stanowisko było jasne. Z drugiej strony od razu powiedziałem, że zrobię wszystko by Natalia była potraktowana na równi z medalistkami. Jestem już po rozmowach z ministerstwem i prezesem Nurowskim, i na stypendium oraz premię Natalia może więc liczyć. Jedyne czego nie uda nam się zapewnić, to emerytura olimpijska, bo to wynika z ustawy. Dopilnuję jednak tego, żeby w każdej innej kwestii była potraktowana jak medalistka – podkreślał Kazimierz Kowalczyk Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, który w Vancouver pełni jednocześnie funkcję szefa misji.
Małgorzata Ziemba z Vancouver
English version

