Lista sponsorów
Powitanie "Królowej Nart"
2010-03-01
Zmęczona, ale szczęśliwa wróciła z Vancouver Justyna Kowalczyk, zdobywczyni złotego, srebrnego i brązowego medalu. Na lotnisku im. F. Chopina oczekiwali na nią Rodzice, blisko pół tysięczna rzesza kibiców i przedstawicieli mediów oraz przedstawicie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, na czele z Andrzejem Kraśnickim, wiceprezesem PKOl oraz przedstawicie Ministerstwa Sportu i Turystyki, na czele z Anną Budzanowską, dyrektorem departamentu sportu.

Przemawia Wiceprezes PKOl Andrzej Kraśnicki/Fot. Krzysztof Burski
Naszą wspaniała sportsmenkę, jej trenera i serwismenów przywitał Andrzej Kraśnicki. Po wysłuchaniu Mazurka Dąbrowskiego swoimi wrażeniami dzieliła się Justyna i trener Wierietielny.
Specjalnie dla Kowalczyk z jej rodzinnej Kasiny Wielkiej przyjechała i zagrała orkiestra dęta "Echo Zagórzan". Nie zabrakło również fan-clubu narciarki. Ubrani w czerwone kurtki z podobizną Justyny na plecach skandowali - "Kowalczyk Justyna, z Kasiny dziewczyna". Jak powiedzieli - "Specjalnie przygotowywaliśmy się na przywitanie Justyny. Z Kasiny wyjechaliśmy o pierwszej w nocy autobusem. Wiemy, że teraz należy jej się odpoczynek, a świętować będziemy po sezonie".
Jeden z kibiców wręczył Justynie nie tylko kwiaty, ale odczytał też zwrotkę wiersza, który napisał specjalnie dla naszej supermedalistki.
I od podziękowania dla kibiców zaczęła swoje wystąpienie Justyna. Powiedziała między innymi, że podczas ostatniego biegu na 30 km w Whistler naszych kibiców było zdecydowanie najwięcej, Norwegów prawie nie było widać. Więc górą byli nasi.
- Chciałam sprawić państwu radość i cieszę się, że mi się to udało. Jestem szczęśliwa i pragnę podziękować za wspaniała współpracę mojemu trenerowi i zespołowi. Jesteśmy teamem i dzięki temu mamy wspaniałe wyniki. Serwismenów mam najlepszych na świecie, bo jestem najlepsza na świecie - powiedziała, wzbudzając aplauz witających ją fanów. - Trenera również mam najlepszego. Jesteśmy bardzo efektownie i efektywnie pracującym zespołem.
- Za każdym razem miałam doskonale przygotowane narty, a 50 procent sukcesu, to zasługa sprzętu. Drugie 50 to forma, którą przygotował trener. Ja tylko zrobiłam to, co oni mi podali na tacy - podkreśliła.
Na pytanie „- Jak będzie świętowała swój sukces?” Justyna odpowiedziała: - To nie czas na świętowanie. Świętowanie może będzie w kwietniu. Teraz muszę być zmobilizowana i skupiona. Cele w tym roku są znacznie większe i na igrzyskach sezon się nie skończył - wyjaśniła złota medalistka.
Justyna 3 marca wylatuje do Lahti na zawody z cyklu Pucharu Świata. Liczy na zdobycie Kryształowej Kuli, a nawet trzech, co nie będzie sprawą łatwą, ale będzie o to walczyła. Na pytanie o wywołanie sprawy związanej z astmą i przyjmowaniem przez zawodniczki leków, które zawierają zabronione substancje Kowalczyk powiedziała: - Nie żałuję, że powiedziałam o tej sprawie, bo to jest problem. Ale nic więcej nie mam do dodania.
Bardzo wzruszony był Aleksander Wierietielny, który powiedział, iż nie spodziewał się takiego przywitania. Pochwalił Kowalczyk za jej upór i pracowitość. Przyznał jednak, że ich współpraca nie jest łatwa. Powiedział także, że Justyna ma szanse zdobycia Kryształowych Kul po warunkiem, że będzie zdrowa i wszystko będzie w porządku.
MaJ
English version

