Janusz Krężelok zakończył karierę

2010-03-31

Biegacz narciarski Janusz Krężelok po sezonie olimpijskim zakończył karierę sportową. Nie rozstaje się jednak z biegami, bo zamierza odnaleźć swych następców wśród młodzieży.


Janusz Krężelok/Fot. szymonsikora.pl

- To już koniec, wystarczy - mówi Janusz Krężelok. - W życiu każdego sportowca przychodzi taki moment, kiedy należy powiedzieć "dość". I właśnie teraz nadszedł on dla mnie.

- Ale nie odchodzę całkiem od biegów. Jestem skazany na ruch. Po tylu latach ciężkich treningów nie można po prostu przeciąć wstęgi i zawiesić nart na kołku. To mogłoby się dla mnie bardzo źle skończyć. Znam przypadki sportowców, którzy zakończyli karierę, znaleźli sobie pracę i przestawali się ruszać. Skutkiem były kłopoty z sercem.

Od początku sezonu zacięta walka

Celem Krężeloka w tym roku były igrzyska olimpijskie i to przygotowania do nich były na pierwszym miejscu. - Ten sezon można podzielić na dwie części. Początek był całkiem przyzwoity. Musieliśmy jednak walczyć o limity na igrzyska. Z tego powodu od początku była presja, musieliśmy z Maćkiem wskoczyć na bardzo wysoki poziom i znaleźć się w pierwszej 20. zawodów. A przecież także inne ekipy o to walczyły. W niektórych kadrach, np. norweskiej, wewnętrzna walka o wyjazd do Vancouver była bardzo ostra. Więc trzeba było podciągnąć naszą formę bardzo wysoko. A jak się przesadzi, to potem albo szczyt przychodzi przed igrzyskami i na nich forma opada, albo jest się w dołku, bo drugi szczyt jeszcze nie przyszedł - tłumaczy biegacz.

- Igrzyska w Whistler były dla mnie główną imprezą sezonu. Czuję niedosyt, ale nie było aż tak źle. Traciliśmy niedużo do najlepszych. W sprincie drużynowym nie powalczyliśmy jak chcieliśmy - nie weszliśmy do pierwszej dziesiątki. Maciek Kreczmer miał dołek formy na igrzyskach i trochę odpuścił ostatnie kółko w półfinale, utworzyła się luka i już nie dogonił najlepszych. Powtórzyć mistrzostwa świata z Sapporo (gdzie byliśmy piątą drużyną) byłoby trudno, ale 7.-8. miejsce było jednak w zasięgu możliwości.

Trener Krężelok

15 lat biegał w Pucharze Świata, teraz chce przekazać innym swoje doświadczenie (wsparte dyplomem ukończenia AWF). - Chciałbym pomóc kadrze młodzieżowej, prowadzonej przez Jana Klimka. Poszukam kandydatów na dobrych sprinterów i pomogę im rozwinąć umiejętności, aby mogli wystąpić na igrzyskach w Soczi. Bo w tym momencie w sprintach pozostał tylko Maciej Kreczmer. Myślę, że w przyszłych sezonach wspomogą go Maciek Staręga czy Sebastian Gazurek, ale jest jeszcze kilku innych chłopców, z którymi wiążę pewne nadzieje - opowiada biegacz.

- Mam zamiar być takim ruszającym się trenerem, bo w sprintach trzeba czasem pokazać, czego wymagam od moich podopiecznych. Także dlatego muszę się utrzymywać w dobrej formie. Będę chciał nieco zmienić treningi chłopaków. Do standardowych zajęć dojdą techniczne i taktyczne, ukierunkowane na sprinty, a także poświęcone tylko i wyłącznie finiszowi. On przydaje się także do biegów długich - zdradza plany Krężelok.

PZN