"Złoty" Krzysztof i nie tylko

2010-08-28

Krzysztof Brzozowski sprawił, że podczas I Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Singapurze usłyszeliśmy Mazurka Dąbrowskiego. Polski kulomiot zwyciężył pewnie, bijąc przy tym rekord świata juniorów młodszych. Drugie złoto, w składzie reprezentującym Europę, wywalczyl Wojciech Dahlke.
 

Krzysztof Brzozowski
 
- Złoty medal, na dodatek "okraszony" rekordem świata juniorów młodszych. Fajna sprawa - lepiej nie można chyba wyobrazić sobie występu w młodzieżowych igrzyskach - zwracam się do Krzysztofa Brzozowskiego, mistrza w pchnięciu kulą.

- Rzeczywiście, start w Singapurze mi się udał. Z pewnością zaliczałem się do faworytów, ale rywale wcale nie zamierzali odpuszczać. Prawdę mówiąc nie spodziewałem, że ustanowię rekord świata, ale na szczęście w dniu konkursu czułem się znakomicie i wszystko dobrze się układało.
 
- Niektóre media już próbują kreować cię na następcę mistrza olimpijskiego z Pekinu - Tomka Majewskiego. Jak czujesz się z tym "ciężarem"?

- O, do klasy Tomka to jeszcze mi bardzo daleko. Nie ma o czym mówić, przede mną jeszcze ogromnie ciężka i długa praca. Chciałbym oczywiście tyle osiągnąć co Tomek, ale to jeszcze przyszłość. Teraz muszę do końca wyleczyć kontuzję, bo o sporcie - wielkim sporcie - myślę bardzo poważnie. Londyn pewnie jeszcze nie dla mnie, ale Rio… kto wie?

- Z kim startowałeś w teamie Europy w jeździeckim drużynowym konkursie skoków? - pytam Wojciecha Dahlke, drugiego naszego złotego medalistę

- Z dwiema dziewczynami - Brytyjką i Włoszką oraz Szwajcarem i Belgiem. Byliśmy faworytami, ale wiadomo, że w jeździectwie wiele zależy też od konia. Na szczęście mieliśmy dobrze przygotowany „sprzęt” i nie było przykrych niespodzianek.
 
- Twoje plany na przyszłość?

- Chciałbym wystartować na igrzyskach w Londynie.
 
- Już w Londynie? Przecież to za dwa lata…

- Myślę, że mam szansę na zakwalifikowanie się do ekipy. Mam dobrego trenera - mojego tatę i naprawdę dobrego konia.
 
- W eliminacjach pobiłaś swój rekord życiowy - 15,77 m. Ten wynik dałby w finale złoty medal - pytam Annę Wlokę, kulomiotkę.
 
- Po eliminacjach rzeczywiście zaczęłam dużo myśleć o podium…może za dużo, bo w dniu finału jakoś nie czułam się najlepiej. Chyba dopadł mnie stres, ale cieszę się, z tego brązowego medalu. To dla mnie ogromna motywacja do dalszej pracy. W Singapurze było tak fajnie, znakomita atmosfera i chyba wszyscy uczestnicy chcą walczyć dalej, żeby znaleźć się na tych "dorosłych" igrzyskach i przeżyć jeszcze większe emocje.
 
Notowała Magdalena Janicka
Foto: Szymon Sikora