Rio 2016

Aktualności

Mikołajczewski/Jankowski: "Finał A to sukces"

Nasza osada wagi lekkiej Artur Mikołajczewski, Miłosz Jankowski nie była zaliczana do faworytów olimpijskiej rywalizacji wioślarzy na przepięknie położonym torze Lagoa. Już sam awans do Finału A był sporym sukcesem naszych debiutujących w igrzyskach 26-latków, którzy nie zdobyli nigdy medalu na wielkiej imprezie.

Artur Mikołajczewski/Fot.: Michał Krukowski

Tym razem też się nie udało - w rywalizacji dwójek podwójnych wagi lekkiej zajęli ostatnie, szóste miejsce, tracąc (za) dużo do zwycięzkich Francuzów (ponad 11 sekund).
 
Artur Mikołajczewski: - Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni z tego biegu. Na gorąco nie wiemy jeszcze co się stało. Byliśmy zmotywowani maksymalnie, na rozgrzewce wszystko szło pięknie. Nieźle wystartowaliśmy, pierwsza część dystansu była taka, jak byśmy chcieli, ale później wszystko zaczęło się sypać. Rywale uciekali, a my nie byliśmy w stanie nawiązać walki.

Miłosz Jankowski/Fot.: Michał Krukowski

Miłosz Jankowski: - To był z naszej strony dobry wyścig, tylko po prostu wolny. Może zdrowie było już nie takie, bo to tu już nasz któryś wyścig z kolei. Urwał nam się kontakt z rywalami, mimo że jechaliśmy maksymalnie. Może po prostu oni są silniejsi, a my pierwszy raz byliśmy w finale na wielkiej imprezie. Nie wiemy jeszcze do końca co się dziś z nami stało, ale szóste miejsce na igrzyskach jest super!
 
Artur Mikołajczewski: - Oczywiście nie do końca super, bo nie było na przykład tak jak w półfinale, kiedy jechaliśmy z rywalami "kulka w kulkę", do każdego chwytu maksymalnie, i na mecie straciliśmy tylko półtorej sekundy do Norwegów, którzy dziś mają brąz. Teraz przegraliśmy do nich dużo więcej – nawet nie wiem ile, i nie chcę wiedzieć… Wioślarstwo to taki sport, że czasem głowa bardzo chce, ale ciało jej nie słucha. Szósty, zewnętrzny tor, na którym płynęliśmy, nie miał dziś znaczenia, warunki były równe dla wszystkich i bardzo dobre. Tyle tylko, że nie mogliśmy się maksymalnie "sprzedać" na ostatniej pięćsetce, bo dostaliśmy falę od motorówki, która realizowała walkę czołówki i nas wyprzedziła. To było smutne. Ale naprawdę daliśmy z siebie wszystko i na mecie długo gramoliliśmy się z łódki...
 
Miłosz Jankowski: - Zostajemy jeszcze kilka dni w Rio. Chcielibyśmy coś zwiedzić, pójść na Copacabanę i na tę górę z pomnikiem Jezusa. I zapomnieć o tym finale, ale pamiętać w sumie dobry występ w igrzyskach, które generalnie bardzo nam się podobały. Teraz jesteśmy trochę rozgoryczeni tym finałem, ale gdybyśmy rozmawiali pół godziny temu, to byśmy mogli góry przenosić!

www.olimpijski.pl/TW
Fot.: Michał Krukowski

Sponsor Strategiczny

Sponsor Generalny

Sponsor Kolekcji
Olimpijskiej

Główny Partner Medyczny

Oficjalny przewoźnik

Partnerzy PKOl


Partnerzy Medialni PKOl

Ważne: strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych w plikach cookies m.in. w celach statystycznych oraz w celu dopasowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkownika. W programie służącym do obsługi internetu możesz zmienić ustawienia dotyczące akceptowania plików cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij