Rio 2016

Aktualności

Anita jest spełniona, ale ma rezerwy

Zazwyczaj w Strefie Mieszanej bohaterowie igrzysk rozmawiają z dziennikarzami na stojąco. Gdy Anita Włodarczyk, po serii wywiadów telewizyjno-radiowych, dotarła wreszcie do polskich korespondentów prasowych i internetowych, była już tak zmęczona, że szybko trzeba było znaleźć dla niej krzesełko i butelkę wody...

Anita Włodarczyk/Fot.: Szymon Sikora

- Upał zdecydowanie przeszkadzał. W takich warunkach trenuję jednak na zgrupowaniach w RPA, więc potrafiłam się zmobilizować i wytrzymać, choć było strasznie gorąco. Po każdym rzucie polewałam lodowatą wodą nogi i szyję, żeby trochę się schłodzić. Cały czas byłyśmy w pełnym słońcu. W takich warunkach taki wynik to coś fantastycznego!
 
Najbardziej cieszę się z rekordu świata, bo w to, że mogę zdobyć złoty medal wierzyłam od dawna. Po cichu wierzyłam też w rekord, bo wiedziałam jak było na treningach. Warto było na nich wyciskać ze mnie ostatnie poty, bo doczekać do tego dnia. To były moje zawody życia.
 
Po pierwszej kolejce i rzucie na siedem-sześć [76 metrów] już wiedziałam, że mam złoto, od drugiej poszłam na całość i zmobilizowałam się na rekord świata. Po rzucie na osiem-cztery [80,40 m] była już eksplozja radości. Może ciut za duża, bo straciłam sporo sił i energii, ale wiedziałem, że rekord jest blisko. I w tym trzecim rzucie padł rekord świata [poprawiła własny aż o 1,21 m – na 82,29]. Zastanawiałam się czy dalej rzucać, ale pomyślałam, że nie warto rezygnować, bo może to być mój "dzień konia". I nie wiadomo, czy taki jeszcze w mojej karierze nastąpi. Więc walczyłam jeszcze o poprawę wyniku. Nie udało się, ale to i tak coś niesamowitego, co zrobiłam dzisiaj na Stadionie Olimpijskim!
 
Rzut na rekord nie był perfekcyjny. Trener na szybko mi powiedział, że „puściłam biodra”. Starałam się to zniwelować w kolejnych próbach. Nie udało się, ale nie ma czego żałować. Rzucić tyle na igrzyskach olimpijskich to… bomba! Czułam przed tym rzutem, że to jest ten moment. Gdy wchodziłam do koła, czułam fajny, świetny doping kibiców. Był wielki show na stadionie. Dopingowali mnie także rodzice, nasz sztab olimpijski, inni sportowcy z reprezentacji. Dużo Polaków przyjechało z kraju, co widać nie tylko na lekkoatletyce. Świetnie, że kibice przylecieli na drugi koniec świata i byli ze mną.
 
Chyba nigdy w życiu nie byłam tak zmęczona... W tej chwili ledwo chodzę. Jeszcze po tej rundzie honorowej się "znokautowałam", ale cieszę się, że jestem cała, zdrowa, bez kontuzji. Pamiętałam biegnąc do trenera i rodziców, żeby za bardzo nie skakać [gdy w 2009 roku została w Berlinie mistrzynią świata, po jednym z radosnych podskoków skręciła kostkę]. Mamie [Maria] zrobiłam prezent imieninowy. Zawsze o tym po cichu w tym roku marzyłam, żeby sprawić jej najlepszy prezent w życiu. Oprócz mamy dedykuję ten medal trenerowi [Krzysztof Kaliszewski] i całemu mojemu sztabowi. Cieszę się też, bo dzisiaj święto Wojska Polskiego i też ważne święto kościelne w Polsce [Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny], więc sprawiłam wielką frajdę rodakom. Zdobyłam medal dla naszego kraju. Coś fantastycznego!
 
Nie obiecuje, że dotrwam cztery lata do Tokio. Wystartuję w przyszłorocznych mistrzostwach świata w Londynie, jeśli ze zdrowiem będzie wszystko w porządku. A wiecie, że z tym różnie bywało. Dlatego chciałam jeszcze podziękować doktorowi [Robertowi] Śmigielskiemu, który opiekuje się mną od 2009 roku i operował tę moją słynną kostkę. A także fizjoterapeucie Darkowi Staszewskiemu, który jest magikiem jeśli chodzi o plecy. I pani fizjolog Ewie Ziemann. Katowała mnie na treningach interwałowych. A ja ważę prawie sto kilogramów, więc jak miałam robić interwały, to zagryzałam zęby, ale wiedziałem, że muszę się poświęcić, bo będą tego efekty. No i podziękowania jeszcze dla Doriana Łomży, specjalisty od przygotowania motorycznego, który wzmocnił moje plecy poprzez ciężki trening funkcjonalny.

Anita Włodarczyk/Fot.: Szymon Sikora

Rezerwy są. Treningi cięższymi młotami [kobiety rzucają w zawodach sprzętem o wadze 4 kg, ale do ćwiczeń używają także 5-, a nawet 6-kilogramowego] pokazały, że w teorii powinnam jeszcze dalej rzucić. Osiem-trzy, osiem-cztery [83-84 m] według przeliczeń z tamtych młotów - to jest w zasięgu. Tutaj pobiłam wszystkie rekordy życiowe młotami cięższymi, fajnie to wszystko wyglądało. W Cetniewie rzuciłam na treningu 89,90. Śmieję się, że będą tam musieli wykosić drzewa, które rosną obok rzutni…
 
W tym roku mam jeszcze dwa starty. Najbliższy w Memoriale Kamili Skolimowskiej w Warszawie. Tam będę chciała rzucić daleko. Bardzo tutaj chciałam nawiązać do sukcesu Kamili sprzed szesnastu lat [Skolimowska została w Sydney pierwszą w historii mistrzynią olimpijską w rzucie młotem; była wzorem dla Włodarczyk, przyjaźniły się]. Co roku na dużej imprezie rzucam w jej rękawicy, i tak będzie do końca kariery. Na każdych zawodach Kamila jest ze mną. Tu też była.
 
Czuję się spełniona jako mistrzyni świata, Europy i olimpijska, ale jeszcze po cichu czekam na złoto z Londynu. Tam przegrałam wprawdzie z Tatianą Łysenko, ale doszły nas słuchy, że Rosjanka została złapana na dopingu. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie także tamten złoty medal olimpijski będzie należeć do mnie. A rekordu świata chyba nikt, oprócz mnie, nie będzie w stanie poprawić przez kilkanaście, a może kilkadziesiąt lat... Po tym rekordowym rzucie pojawiła się łezka w oku. Wtedy były największe emocje. Teraz nie płaczę, ale na pewno zrobię to wieczorem na dekoracji.
 
Fenomen Anity Włodarczyk? Wszystko to efekt ciężkiej, systematycznej, monotonnej pracy. Piotrek Małachowski powtarza, że jestem profesjonalnym sportowcem. O wszystko dbam. Zawsze mówiłam, że warto się poświęcić. Z wielu rzeczy trzeba było zrezygnować po to, by uzyskiwać znakomite wyniki. Jak widać, warto było!

www.olimpijski.pl/TW
Fot.: Szymon Sikora

Sponsor Strategiczny

Sponsor Generalny

Sponsor Kolekcji
Olimpijskiej

Główny Partner Medyczny

Oficjalny przewoźnik

Partnerzy PKOl


Partnerzy Medialni PKOl

Ważne: strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych w plikach cookies m.in. w celach statystycznych oraz w celu dopasowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkownika. W programie służącym do obsługi internetu możesz zmienić ustawienia dotyczące akceptowania plików cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij