Rio 2016

Aktualności

Polski mikst w ćwierćfinale!

Polski mikst Nadieżda Zięba/Robert Mateusiak pokonali 2:1 Brytyjczyków (G. i Ch. Adcock) i po dwóch zwycięstwach grupowych awansowali do ćwierćfinału Igrzysk XXXI Olimpiady Rio 2016 z 1. miejsca! Wcześniej Polacy pokonali chińską parę, wicemistrzów olimpijskich z Londynu.

Nadieżda Zięba i Robert Mateusiak/Fot.: Szymon Sikora

Mecz miał bardzo dramatyczny przebieg, szczególnie dla biało-czerwonych, którzy pierwszego seta przegrali 18:21, drugiego wygrali po zaciętej walce 27:25, a trzeciego zdominowali, deklasując rywali - 21:9.

Razem z Polakami z grupy B wychodzą wspomniani Chińczycy (Xu Chen/ Ma Jin) i jak powiedział Robert Mateusiak, nasz mikst może trafić w ćwierćfinale nawet na nich ponownie. Warty odnotowania jest fakt, że Polacy będą jedynym europejskim zespołem w tej fazie rozgrywek turnieju olimpijskiego. Poza Polakami do dalszych gier awansowały zespoły z Korei, Japonii, Malezji oraz po dwa z Chin i Indonezji.

Nadieżda Zięba i Robert Mateusiak/Fot.: Szymon Sikora

Robert Mateusiak: - To była grupa śmierci, zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Dziś najważniejszą rolę odegrały charaktery. Wciąż odczuwamy duże zmęczenie po meczu z Chińczykami i nasze nogi nie poruszały się tak szybko jakbyśmy chcieli. Brytyjczycy grali bardzo mądrze taktycznie. Wykazali się niebywałą cierpliwością. Anglik kontrolował mecz, wrzucał nam wszystko na siatkę, nic na płasko, bo wie, że my to lubimy. W drugim secie, mimo iż Brytyjczycy prowadzili już bardzo wysoko, powiedziałem w pewnym momencie do Nadii, że to są nasze ostatnie igrzyska olimpijskie i co by nie było, to walczymy o każdą lotkę. I tak się stało. Zrobiliśmy kro do przodu, zaczęliśmy wywierać na nich presję i w końcówce pękli, nie wytrzymali, choć mieli już lotkę meczową. W trzecim secie od początku postawiliśmy sobie za cel, że musimy zdobyć kilka punktów przewagi, bo oni na pewno mieli w głowie to, że są jedną nogą w ćwierćfinale. Kiedy zyskaliśmy przewagę, kontrolowaliśmy mecz, ale i my w pewnym momencie chyba za bardzo uwierzyliśmy w 
ćwierćfinał. Brytyjczycy zdobyli dwa punkty i musieliśmy znów się skupić. Udało się, jesteśmy bardzo szczęśliwi, ale także zmęczeni. Dziś nasi fizjoterapeuci będą mieli z nami bardzo dużo pracy, bo na jutro znów musimy być gotowi.

Nadieżda Zięba: - Było wiele chwil zwątpienia, bo półtorej seta staliśmy na nogach i nic nie mogliśmy zrobić. Trener nam powiedział, żebyśmy zaczęli się ruszać, a wtedy wszystko będzie dobrze. Tak się stało, bo Brytyjczycy zaczęli popełniać błędy i stracili pewność siebie. W drugim secie skupiliśmy na jednym - serw, return, trzecie uderzenie. Graliśmy do samego końca i przyszło zwycięstwo.

Nadieżda Zięba i Robert Mateusiak/Fot.: Szymon Sikora

Robert Mateusiak: - Długo dziś czekaliśmy na swój mecz, bo na naszym korcie aż cztery z pięciu pojedynków były trzysetowe. Nie było nam to obojętne, bo czekaliśmy, rozgrzewaliśmy się, mecz już miał być za chwilę, a tu niestety mecz na naszym korcie wciąż się przedłużał. Musieliśmy zejść z rozgrzewki, co nie ukrywam trochę wybiło nas z rytmu. Ale najważniejsze, że wygraliśmy i jesteśmy w ćwierćfinale.

- Dziś odbędzie się losowanie, także jeszcze nie wiemy z kim zagramy. Na pewno z Azjatami (śmiech). Jednak nie spodziewamy się łatwego przeciwnika, choć nie zapominajmy, że możemy trafić na Chińczyków, z którymi już graliśmy. Nie chciałbym tego, bo chyba bym dziś nie zasnął.

Nadieżda Zięba: - Zawsze po meczu mówimy sobie, że nie rozmawiamy o badmintonie. Po meczu trzeba się odprężyć, jutro jest następny dzień. Głowa też musi odpocząć, bo to jest dla nas ogromny psychiczny wysiłek.

Nadieżda Zięba i Robert Mateusiak/Fot.: Szymon Sikora

Robert Mateusiak: - To są nasze ostatnie igrzyska olimpijskie. Decyzja zapadła. Cztery lata temu po Londynie, kiedy też graliśmy w ćwierćfinale, ustaliliśmy, że Nadia robi sobie dwuletnią macierzyńską przerwę, a potem wracamy do walki o Rio. I teraz jesteśmy po tych czterech latach i znów zagramy w ćwierćfinale. Po raz trzeci będziemy próbowali walczyć o medal. Do trzech razy sztuka - mam nadzieję - a jutro postaramy się sprawdzić kolejny horror z happy endem. Nie zmienimy jednak decyzji, kończymy. No… chyba, że zmienią system rozgrywek i sety będą do pięciu (śmiech).

www.olimpijski.pl/top
Fot.: Szymon Sikora

Sponsor Strategiczny

Sponsor Generalny

Sponsor Kolekcji
Olimpijskiej

Główny Partner Medyczny

Oficjalny przewoźnik

Partnerzy PKOl


Partnerzy Medialni PKOl

Ważne: strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych w plikach cookies m.in. w celach statystycznych oraz w celu dopasowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkownika. W programie służącym do obsługi internetu możesz zmienić ustawienia dotyczące akceptowania plików cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij