Soczi 2014

Aktualności

Do pożarów nadal będzie jeździł...

Po dekoracji kwiatowej w Adler Arenie pierwszy polski mistrz olimpijski w łyżwiarstwie szybkim przez blisko godzinę udzielał wywiadów przedstawicielom mediów z całego świata. Oto co Zbigniew Bródka powiedział polskim dziennikarzom prasowym i internetowym:

Zbigniew Bródka zdobył złoty medal w biegu na 1500 m podczas XXII ZIO Soczi 2014! / fot.: Szymon Sikora- Pierwsza myśl po przekroczeniu mety: wierzyłem, że czas starczy mi na podium. Po mnie miały jeszcze jechać trzy pary i wszystko mogło się zdarzyć, bo to są igrzyska olimpijskie. Moim zadaniem było wygrać z Shanim [Amerykanin - Davis], bo wiedziałem, że on jest w stanie dowieźć mnie na podium. A że przy okazji czas uzyskałem rewelacyjny...

- Te trzy tysięczne sekundy, którymi ostatecznie wygrałem, to nawet nie wiem na co przeliczyć - na centymetry? milimetry? Ale uważam, że jeśli jest taka możliwość techniczna, to trzeba z taką dokładnoscią mierzyć, bo mistrz olimpijski powinien być jeden. I nie zmieniłbym zdania, gdybym to ja był o te tysięczne gorszy.

- Losowanie par jest w łyżwiarstwie szybkim bardzo ważne. Jeżeli ktoś jest typem walecznym i potrafi jechać w parze, korzystać z siły przeciwnika, to może dużo zmienić. Przy takich minimalnych różnicach, jakie są obecnie, na prostych krzyżówkowych można wiele zyskać, albo stracić. Na pewno Shani pomógł mi zdobyć to złoto.

- Po słabym występie na 1000 metrów tak naprawdę nie mogłem spać. Nie wiedziałem co jest nie tak, bo niby wszystko robiłem według procedur, jak mówimy w straży [Bródka jest zawodowym strażakiem], a nie jechało. Szukałem szczegółu, który można zmienić i wykorzystać na plus na 1500 metrów. Zdecydowałem się wrócić do starych płóz.

- Jest problem, żeby kupić dobre płozy, na przykład takie, jakich używają Holendrzy. Trzeba je dopasowywać latami. Ja kilka razy wracałem do tych starych, jednych jedynych, które wiem, że są sprawdzone, i mogę w nich pojechać tak dobre rezultaty. To może być bardzo duża różnica, nawet kilku dziesiątych. Z nowymi kombinowałem, bo płozy się kończą, każde ostrzenie skraca ich życie. Maleją, robią się bardziej plastyczne, tracą trwałość, po każdym starcie są doginane przed następnym. To są niuanse, ale bardzo ważne. Pielęgnuję te płozy jak mogę, i jeśli nie uda mi się dobrać drugich tak dobrych, to będę tych używał tylko na zawodach mistrzowskich.

- Verweij na pewno nie był zadowolony, że mu zabrałem ten medal. Na podium powiedziałem do niego tylko: "Przepraszam, ale to jest sport".

[W tym momencie wywiady zostają na klika minut przerwane, bo do mistrza dzwoni Prezydent RP, Bronisław Komorowski]

- Pan prezydent oczywiście gratulował. Podkreślił, że wie, w jak trudnych warunkach się przygotowujemy, że nie mamy hali, że jest to zasługa moja i osób bezpośrednio ze mną współpracujących, i że dobrze to sobie poukładałem. Ale ja chcę podkreślić wkład Państwowej Straży Pożarnej, że umożliwiła mi takie przygotowanie, aż do olimpijskiego złota. Pan generał Wiesław Leśnikiewicz, pan nadbrygadier Andrzej Witkowski i pan brygadier Jacek Szeligowski. No i oczywiście moi koledzy strażacy w jednostce, którzy pomogli, żebym mógł brać udział w zawodach i zgrupowaniach. Wszyscy przyłożyli cegiełkę do tego medalu.

- Moja rodzina, która zawsze wierzyła we mnie. Żona miała naprawdę ciężki rok, bo dwa dni przed wyjazdem na kwalifikacje olimpijskie urodziła nam się druga córka. Bardzo pomogli rodzice i mogłem startować ze spokojną głową, bo wiedziałem, że w domu wszystko będzie dobrze.

- Jeżeli się chce osiągnąć najwyższe cele - można to i u nas zrobić, ale to jest duża determinacja, poświęcenie, wyrzeczenie. Nie życzyłbym nikomu przygotowywać się w takich warunkach. Mam nadzieję, że ten kryty tor wreszcie w Polsce powstanie. Niedawno moja mama znalazła na strychu u babci gazetę z 1988 roku, w której było napisane, że "mamy trzy lodowe tory otwarte, ale świat przenosi się do hal". Minęło 26 lat i jesteśmy w Polsce w tym samym miejscu. Jeżeli myślimy o medalach olimpijskich i dobrych wynikach Polaków na ważnych zawodach, to ten kryty tor musi powstać. Inaczej - dajmy sobie spokój.

- A do pożarów będę nadal jeździł. W moim życiu nic się nie zmienia - zakończył Bródka.

www.olimpijski.pl/Tomasz Wolfke
Fot.: Szymon Sikora

Sponsor Strategiczny

Sponsor Generalny

Sponsor Kolekcji
Olimpijskiej

Główny Partner Medyczny

Oficjalny przewoźnik

Partnerzy PKOl


Partnerzy Medialni PKOl

Ważne: strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych w plikach cookies m.in. w celach statystycznych oraz w celu dopasowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkownika. W programie służącym do obsługi internetu możesz zmienić ustawienia dotyczące akceptowania plików cookies. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij